sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 40 - 'till I'll die

Nadal nie bardzo rozumiałam. Patrzyłam na Zayna i Lay. Oni wpatrzeni byli w siebie. Co jest kurwa ?!
- Nie no stary, serio ? - spytał Harry obejmując mnie w talii.
- Serio.
- Ale co serio ? - wtrąciłam wieszając się jego ramienia jak jakaś małpka.
- Doll, wychodzi na to, że ojcem tego dziecka jest Zayn.

*** Oczami Harry'ego ***

Zdziwiony patrzyłem na to co robi moja dziewczyna. Poszła do kuchni, wzięła szklankę wody, napiła się po czym wypluła to Zaynowi prosto w twarz.
- Co ?!
- Bonus za szybką reakcję. - mruknął mulat i wytarł się koszulką.
- Scarleth opanuj się. - przywołałem ją do porządku zanim za dużo sobie pozwoli.
- Puszczaj kapciu ! - wyrwała się i stała pomiędzy zszokowanym mną i przestraszoną Laylą. Nie no kurwa bez przesady. Złapałem ją w talii i zaniosłem do sypialni. Rzuciłem na łóżko i zamknąłem drzwi.
- Słuchaj do cholery ! Nie pozwalaj sobie za dużo, bo ja potrafię zrozumieć to, że jesteś pod wpływem emocji, ale bez przesady ! Nie jestem Twoim kolegą tylko mężczyzną ! Pamiętaj o szacunku dziewczynko !
- Wiesz co, w tym momencie mam na głowie ważniejsze sprawy niż Twoje urażone ego. - zadrwiła, a ja poczułem jak tracę panowanie zamachnąłem się otwartą ręką.


*** Oczami Zayna ***

- Layla... wiem, że nie powinienem zostawiać Cię z tym samej.
- Nie powinieneś, ale nie chcę już do tego wracać. Chcę być w końcu bezpieczna. Jesteś w stanie zapewnić to mi i naszemu synowi ?
- Synowi ? - kiwnęła potwierdzająco głową. - Wiesz, że jestem. - patrzyła na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, a ja zastanawiałem się, o co jej może chodzić.
- No co ?
- Nic. - wzruszyła ramionami. - Próbuję sobie jakoś to wszystko wyobrazić i poukładać, ale mi nie wychodzi. - ja pierdolę, baby.
- Emm... Kupię Ci mieszkanie, duże - szybko dodałem, gdy zobaczyłem jej minę, jakby chciała mnie zabić. - No i będę cały czas w pobliżu. Tak jakby co.
- Jako kto ? - ale bezpośrednia, no no. Zmarszczyłem brwi, bo za cholerę nie wiedziałem co mogłem odpowiedzieć.
- Przyjaciel. - otworzyła szeroko usta i nie wydawała z siebie żadnego dźwięku przez dłuższy czas. W końcu odwróciła wzrok i parsknęła śmiechem.
- Najpierw robisz mi dziecko, a później chcesz się przyjaźnić ? Ty poważny jesteś ? - nie mogła opanować śmiechu, który miałem ochotę przerwać, ale cierpliwie czekałem, aż się uspokoi. Zajęło jej to trochę. - Przyjaciele ? Pff... Dobre. Zajebiste wręcz.
- Layla, możesz powiedzieć wprost o co Ci chodzi ? Nie znoszę takiego chrzanienia.
- Liczyłam na coś więcej Zayn.
- Ale ja Ci nic nie obiecywałem, Lay. - powiedziałem spokojnie nie zważając na jej złowrogie spojrzenie - Mogę dawać pieniądze na to, żebyś utrzymała siebie i naszego syna, ale nie chcę pakować się w związek...
- Ty jesteś jakiś niepoważny ?! - a olać to. Ignorując jej nawoływania wyszedłem na taras i zapaliłem papierosa, później drugiego, po tym już nawet nie liczyłem. Kurwa czy ja jej cokolwiek obiecywałem jak szła ze mną do łóżka ? Zaciągnąłem ją siłą, zgwałciłem, nie wiem ? Miało być bez zobowiązań i było. Wpadka. No okej, kurwa, bywa. Nie jestem zbyt odpowiedzialny, ale jak powiedziałem, będę mieć syna i zrobię wszystko, żeby miał dobre życie. Nigdzie ty nie ma mowy o jakimkolwiek związku. Nie znoszę tego ograniczania się do jednej osoby. Wolę być wolny jak ptak, mieć wiele dziewczyn. Nie mówię, że kiedyś nie znajdę tej jedynej, ale na pewno nie teraz i na pewno nie będzie nią Layla. Westchnąłem cicho i zgasiłem ostatniego papierosa, po czym schowałem prawie pustą paczkę do kieszeni spodni i wróciłem do jadalni. Pustej.
- Layla ? - nie było jej w kuchni ani w łazience - Layla to nie jest śmieszne ! - wkur... Konkretnie zirytowany obszedłem cały dom i podwórze, ale bez skutku. Blondynka zniknęła.

*** Oczami Scarleth ***

Siedziałam na brzegu wanny mając nadzieję, że już da mi spokój. Znów wszystko mnie boli. Znów wszystko straciło sens. Zmywałam z dłoni resztki mojej własnej krwi. Chyba nigdy nie pobił mnie tak bardzo. Chyba nigdy nie czułam się tak słaba i bezbronna. Chcę pić, ale nie mogę zejść na dół. On tam jest i znów mnie pobije. Napiłam się wody z kranu, ale nadal czułam tylko metaliczny posmak krwi. Zaraz zwymiotuję. Z trudem założyłam czyste ubrania i poszłam do sypialni. Weszłam pod kołdrę drżąc z zimna. Wszystko dookoła mnie wirowało. Dlaczego tak dziwnie się czuję. Ktoś wszedł do sypialni. Nawet nie wiem kto. Nie mam siły już otworzyć oczu. Nie czuję już nic. Cudownie.
- Do szpitala. Ona umrze Styles. - jeszcze tyle udało mi się usłyszeć. Czy to aniołki ?


*** Oczami Zayn'a ***

Jeździłem po całym mieście razem z moimi ludźmi. Tylko Styles siedział w domu. Muszę ją znaleźć zanim zrobi to Danell. Kurwa no, czy tak trudno jest znaleźć w środku nocy ciężarną dziewczynę ? Zgaduję, że nie, dlatego mi się uda. Odebrałem upierdliwie dzwoniący telefon.
- Zayn mam ją. - Czy ja już kiedyś mówiłem, że wielbię Horana ?
- Gdzie ?
- Upper Street.
- Przywieź ją do mojego domu.
- Robi się. - no i 20 minut później siedziała w moim salonie i piła ciepłą herbatę.
- Dlaczego wyszłaś ?
- Po co miałam zostać ? Ty też wyszedłeś.
- To nie mnie chcą tutaj zabić.
- Polemizowałabym. - wywróciłem oczami. Tak bardzo muszę się powstrzymywać, żeby nie zapalić przy niej tego cholernego papierosa. - Poza tym, jesteśmy przyjaciółmi. Odezwę się po porodzie i skoczymy na piwo.
- Nigdzie nie pójdziesz ?
- Ale Zayn, nie masz prawa mi rozkazywać. Jesteśmy tylko PRZYJACIÓŁMI. - położyła na to słowo taki nacisk, że aż odbiło się echem po pokoju.
- Mała, słuchaj mnie
- To ty posłuchaj. Skoro wiedziałeś jak włożyć to mogłeś się zainteresować jak wyciągnąć dziecko zanim było za późno. Teraz podjąłeś decyzję, że masz nas gdzieś.  Twój wybór, więc daj mi spokój.
- No i dokąd zamierzasz iść ?
- Do Scarleth.
- Scar jest w szpitalu, raczej Ci nie pomoże.
- Co ? Co jej się stało ? - ciężko mi było to powiedzieć. Przecież ona nie może się denerwować. Zresztą... czemu ja się tym przejmuję.


*** Oczami Harry'ego ***

Nerwowo obgryzałem paznokcie maszerując wte i wewte po szpitalnym korytarzu. Nie możliwe, że zrobiłem jej aż taką krzywdę. Przecież biłem ją lekko. Tak jak zawsze. Jak to kurwa brzmi. Złamałem kolejną daną jej obietnicę. Zaufała mi, a ja jak zawsze wszystko próbowałem załatwić siłą. Co będzie jak ją stracę ? Kim wtedy będę ? Nie poradzę sobie bez niej. Nie po tym wszystkim. Z sali, w której była Scarli wyszedł lekarz. Podszedłem szybko do niego i pielęgniarki.
- Zanotuj. - zwrócił się do niej - Zgon nastąpił o 23.02. Nazwisko pacjentki...

Ciąg dalszy nastąpi :)

45 komentarzy:

  1. No chyba kurwa nie?!?! Ona nie moze umrzeć!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Proooosze, niech to nie bedzie Danell. Blagaaam! Scar nie moze zginac

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział wyszedł genialnie, a co do bloga to dokładnie Cię rozumiem <3
    +
    +
    +
    zapraszam do siebie: http://revenge-harry-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja pierdole..;o ona.nie moze umrzec..;c !

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział wyszedł genialny ...


    Spokojnie rozumiem cb z tym blogiem ale jak trzeba to poczekamy nie przejmuj sie tymi wyzwiskami



    A i prosze ona musi przezyc to niemozliwe ....

    Kocham cb siostro

    Styleskowa

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech nazwisko pacjentki bedzie kogos innego blagam ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby to nie była Scarlett, to nie może się tak skończyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. to nie moze byc scar, no lzy mi leca doslownie

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG! Niech to będzie inna pacjentka. Prosze. Boże święty. Harry ogarnij te swoje ego! Ygh jak mogłeś ją poraz kolejny pobić! Bony!
    Czekam na ciąg dalszy.
    Pamiętaj, że Cię kochamy <3
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja tam chce zeby umarła....
    Scar jest super i w ogóle ale ja lubię taka drame time

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale jak to? :o ja nie wierzę, pewnie pomyłka w szpitalu :CCCC Płaczę :C

    OdpowiedzUsuń
  12. nowy rizdziołam PROSZĘ :) ona nje może umrzeć -.-

    OdpowiedzUsuń
  13. Proszę powiedz, że to nie jej nazwisko, że to jakaś inna kobieta!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za skończenie w takim momencie... ZARAZ KURDE SIĘ ZABIJĘ Z CIEKAWOŚCI!!! Sama nie wiem czy to ona umrze czy nie ona... Czekam z MEGA niecierpliwością na następny rozdział :* :) <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba cię udusze ! <3 nie kończ tak ! Umieram z ciekawości lol !

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział genialny szkoda że tak późno ale zdrowie ważniejsze. Zdrowiej, trzymam kciuki żeby wszystko było ok. :-*

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział. :) zdrowiej kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech to będzie ona*.* A potem niech Harry zabije sie przez wyrzuty sumieniaXD

    OdpowiedzUsuń
  19. Co??? To chyba nie Scar zmarła? Plis. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Po pierwsze życzę zdrowia i wytrwałości, bo wiem po SB jak ciężka może być rehabilitacja :-)
    Po drugie czekam na kolejny i mam nadzieję, że to tylko kliniczna, a nie prawdziwa śmierć, bo wtedy byłby koniec, a tego bym nie zniosła.:-[

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli ona nie umrze Harry nie zrozumie co robi źle. Ona mimo , że ma charakter nie jest wystarczajaco silna by takie cos wytrzymywać

    OdpowiedzUsuń
  22. @XxxxLTxxxX *-*

    OdpowiedzUsuń
  23. genialny rozdział :D życzę zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie nie nie i jeszcze raz nie niech to będzie jakaś intryga daniella błagam
    Tosia
    p.s
    walcz bo masz o co i jak podejrzewam dla kogo bo bez walki człowiek tylko poddać się może .wiem co mówie sama przez to przechodze
    Tosia

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak mogłas cu ?! W takim momencie ?! Jejuuniu
    Ale i tak cię kocham :*
    Ciemność :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pewnie jakaś pacjentka leżąca w tej samej sali co Scar.

      Usuń
  26. Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  27. O kurwa! Nie na pewno to nie Scar, nie może. Oby odeszła od Styles'a (sorki Hazz) Do następnego @love_ya_zayn

    OdpowiedzUsuń
  28. OMG
    Serce mi staneło....
    rozdział niesamowity skarbie.
    oby wszystko było dobrze ze Scar

    OdpowiedzUsuń
  29. To nie może być Scar !! Czekam n kolejny *.*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy